Nie będzie oszczędzał… na kolesiach

18
03

Burmistrz Jerzy Kulak uznał, że w domu kultury jest za mało dyrektorów. Był jeden, będzie dwóch. A co! Na kulturze nie można oszczędzać, jak ostatnio obwieścił burmistrz. Dyrektorem Hutnika został szef kampanii wyborczej Jerzego Kulaka – Tomasz Barton. Bez konkursu. W tym samym czasie decyzją burmistrza z pism urzędowych zniknęła informacja sugerująca, że gmina Gostyń jest „przejrzystą gminą”. Słusznie, Panie Burmistrzu. Nie ma co udawać.

Tomasz Barton pracuje w GOK Hutnik od około dwóch lat jako specjalista do spraw promocji i organizacji imprez. Przez osiem ostatnich lat był radnym związanym z lewicą. Przez pierwszą kadencję był w tym samym klubie radnych SLD co Jerzy Kulak. W następnej kadencji barw nie zmienił, a nawet lewicowemu klubowi szefował. Był dość aktywnym radnym. Wielkie było więc zdziwienie w mieście jesienią ubiegłego roku, że Barton nie będzie się ubiegał o kolejną kadencję. Nie przeszkodziło mu to jednak zostać szefem kampanii wyborczej kolegi Jerzego Kulaka. Pytany przeze mnie o rezygnację z ubiegania się o funkcję radnego dawał do zrozumienia, że ma dość udziału w lokalnej polityce. No, teraz się nie dziwię.

Dotychczasowa pani dyrektor Sabina Hoska-Kaczmarek nagle spadła ze stołka. Ale burmistrz utworzył dla niej nowe stanowisko na pocieszenie – zastępcy dyrektora. Degradacja niewątpliwa. Na dwa lata przed emeryturą. Czy były jakieś zastrzeżenia do jej pracy? Nie, nie było. Jak powiedział burmistrz na sesji, gdy rozmawiał o swoich planach z Sabiną Hoską-Kaczmarek, zobaczył w jej oczach… zrozumienie. Wydaje się, że nic jej innego nie pozostało, niż tylko zrozumieć, że w sposób niezrozumiały jej podwładny z dnia na dzień zostaje jej szefem. Koniec, kropka. Hoska-Kaczmarek dosłownie uciekła z sesji, nie chcąc odpowiadać na pytania dziennikarzy.

Teraz ma rozpocząć się audyt w domu kultury. Ma on odpowiedzieć na pytanie, czy nie należy połączyć Hutnika z biblioteką. Po audycie ma być ogłoszony konkurs na dyrektora. Wiadomo, że na emeryturę – tym razem prawdziwą, a nie wcześniejszą, na której był od wielu lat – odchodzi jesienią dotychczasowy dyrektor biblioteki Paweł Hubner. Dlaczego więc burmistrz zrobił roszadę na stanowiskach przed audytem? Odpowiedź jest prosta. Bo mógł. W tej kadencji może robić wszystko, co chce. Rządzi miastem niepodzielnie. Rada mu nie fiknie, tego może być pewien. Ma za sobą radnych ze swojego lewicowego obozu, którzy podniosą rękę na zawołanie. Nie postawi się też potencjalna opozycja spod znaku Forum Demokratycznego (czytaj: PiS przebranego w neutralne szaty), odkąd jej lider Grzegorz Skorupski dziwnie wygrzeczniał, a nawet – jeszcze w poprzedniej kadencji – walnął się  w piersi i przeprosił. Za to, że z jego inicjatywy były niegdyś prane gminne brudy. Teraz już jest i będzie cichutko.

Pretekstem do stworzenia stanowiska dla Bartona były zmiany w statucie GOK „Hutnik”. Dlaczego tych zmian nie mogła wprowadzać Hoska-Kaczmarek? Jak tłumaczyła mało przekonująco wiceburmistrz Elżbieta Palka, władze nie chciały czekać z ich wdrożeniem. No to mogły nie czekać, tylko wprowadzać. Czy do tego potrzebny był Barton na stołku dyrektorskim? Bzdura. Decyzji burmistrza bronił też lewicowy radny Mirosław Żywicki, mówiąc, że potrzebny jest skok w kulturze. Chociaż w jego przypadku luźne podejście do spraw kadrowych w gminie nie powinno dziwić. W końcu swego czasu jego syna też zatrudniono w OSiRze bez zawracania sobie głowy konkursem, o czym pisałam tutaj. Taki to skok – na kasę.

Kuriozalnie brzmią odpowiedzi burmistrza na pytania o koszty zmian. Otóż burmistrz… nie wie. Zadeklarował, że jak zabraknie, to dorzuci. Z rozbrajającą szczerością przyznał, a potem jeszcze z dumą powtórzył: „Na kulturze nie zamierzam oszczędzać”. Zresztą nie oszczędza na niej już od kilku lat. W 2013 r. w stosunku do 2012 środki na płace w GOK „Hutnik” wzrosły o 25% – z 600 do 800 tys. zł. Na pytanie jednego z radnych, skąd ten właśnie skok, burmistrz nie znał na sesji odpowiedzi. Sugestię, że było to przygotowanie gruntu pod obecne roszady personalne na stołkach w ośrodku kultury uznał za niedorzeczną. Przypomnijmy jednak, że to wtedy właśnie Barton zaczynał swoją błyskawiczną gminną karierę. Wiadomo, że wiele zależy w kulturze od pieniędzy. A możemy być pewni, że tych koledze burmistrza nie zabraknie.

Niektórzy radni opozycji są zdania, że burmistrz może sobie dobierać współpracowników. Tak, ale gmina to nie jego prywatna firma. Na samorządowe stanowiska powinny być ogłaszane konkursy. I to nie tylko na posadę woźnego czy 1/2 etatu sprzątaczki w gminnej szkole. Dziwić jednak powinna ta wyjątkowa wyrozumiałość radnych, czyli osób wybranych przez mieszkańców do dbania o interesy tychże mieszkańców, a nie o interesy kolegów radnych. Ale wystarczy sobie uświadomić, że niektórzy z tych radnych sami zdobywali stanowiska w mało przejrzysty sposób. Ostatecznie przeciw tej dziwacznej uchwale był tylko Maciej Czajka. W tym głosowaniu wystąpił w roli jedynego sprawiedliwego.

Burmistrz twierdzi, że kultura jest bardzo ważna. To dlaczego w swoim programie wyborczym poświęcił jej tylko jedno zdanie, w którym na dodatek nie ma wzmianki o GOK “Hutnik”?  Są dwa wytłumaczenia. Pierwsze to, że teraz nagle go olśniło. Drugie, bardziej prawdopodobne, że rewolucyjne zmiany korzystne dla kolegi były przygotowywane po cichu. Zgodnie z lewicową (pardon: rosyjską) maksymą: Tisze jedjesz, dalsze budjesz (Ciszej robisz, dalej zajdziesz).

Komentarze na stronie nie są moderowane na bieżąco.
Wypowiedzi reprezentują wyłącznie poglądy osób, które je zamieściły.
  • p

    No nieźle Lila pojechałaś!!

  • wyborca

    Gratulacje bardzo trafnych spostrzeżeń. Wreszcie ktoś głośno powiedział o działaniach Kulaka.

  • tomek

    Żenada, żenada, żenada. To co się dzieje w gminie nie jest dla mnie w 100% jasne ale chyba lepiej, że pompuje się młodą krew w miejsca, które powinny przede wszystkim przyciągać młodych ludzi, nieprawdaż? Jakoś cicho było o starostwie po ostatnich i przedostatnich wyborach, kiedy to kolesie usadzali na wyższych stołkach swoich kolesi, bez konkursów, bez pytań. Przypomnę tylko, że Barton jest póki co P.O. dyrektora, na które to stanowisko przygotowany ma być konkurs.

  • http://regiopis.pl Lila Gabryelów

    Panie Tomaszu,

    Pora skończyć z propagandą i mydleniem oczu. Do tej pory jakoś Wam to przechodziło. Ale czasy złotej wolności kolesiów już się skończyły. Czas na prawdę:

    1) Pierwszy zagrywka: w starostwie „też kradną” (przyjmują bez konkursu)

    To manipulacja i mydlenie oczu. Stanowiska polityczna są obsadzane z politycznego klucza. Zarówno w starostwie jak i w urzędzie gminy – wicestarosta, członkowie zarządu, a także wiceburmistrz. Tu decyduje wynik polityczny, nie konkurs.

    Stanowiska niepolityczne – takie jak dyrektor domu kultury – powinny być obsadzane w drodze konkursu. Chciałabym, żeby czytelnicy zrozumieli różnicę – wiceburmistrz może być sobie wybrany dowolnie (bo to stanowisko polityczne), ale dyrektor już nie może być wybierany według widzimisię – czy to burmistrza czy starosty (bo to nie jest stanowisko polityczne – nawet jeśli zasiada na nim polityk, jak Tomasz Barton).

    2) Druga zagrywka: to tylko p.o. (pełniący obowiązki) dyrektora.

    To kompletnie żadna różnica. Poza tym wygląda to na zwykłe przygotowanie komuś drogi do wygrania konkursu – już tego oficjalnego. Zdaje się, że jak dotąd Barton nigdy niczym nie zarządzał, więc nie miałby szans wygrać żadnego konkursu na posadę dyrektora. No ale właśnie Kulak zrobił go bez konkursu p.o. dyrektora, więc zapewnił mu uzyskanie kompetencji wymaganych do wygrania takiego konkursu. Ostatecznie burmistrz powie – „Barton wygrał konkurs, bo był najlepszy”. Tak się zapewne stanie, ale tylko dzięki temu, że przedtem Kulak po kolesiowsku zrobił go p.o. dyrektora.

    Klasyk powiedział, że ciemny lub wszystko kupi. Ale właśnie po to są media – i blogi takie jak ten – aby ludzie nie byli tak „ciemni”, jak chciałaby tego władza.

    • tomek

      Widzę, że uwierzyła Pani, że mogę popierać Kulaka ;) A ja nie popieram nikogo – jestem takim dziwnym anarchistą. Każda władza mi przeszkadza, z racji tego, że płacę dużo podatków to mnie to wkurza bo widzę fizycznie, ile mi nakradli z konta (ZUS, VAT, CIT itp.) Patrzę jednak obiektywnie na to co się dzieje. Niestety mamy tak chore czasy, że musimy wybrać między dżumą a cholerą. I chyba z dwojga złego wolę kolesiostwo w wydaniu lokalnej tzw. „lewicy” która coś jednak w miasteczku zrobiła niż kolesiostwo w wydaniu starych (i tych młodszych), czerwonych leśnych dziadków spod znaku świętej góry (celowo z małej) którzy nie robią NIC. Ja rozumiem fakt, że Pani musi pisać, jak ją to bulwersuje, bo w SKW z tego tytułu jest straszne poruszenie. Jak to można odstawić kogoś z naszych na boczny tor. Ale czy PO (u nas zwana SKW) postępuje inaczej? Czy jakakolwiek władza kiedykolwiek postępowała inaczej?

      • http://regiopis.pl Lila Gabryelów

        „Niestety, mamy tak chore czasy, że musimy wybrać między dżumą a cholerą.”

        Być może, ale chorobę każdy musi wybrać sobie sam. Moją rolą – jako przedstawicielki mediów – jest dbanie o higienę społeczną, aby te choroby nie przerodziły się w epidemie.

        Sugeruje Pan, że obecna władza „kradnie” tak samo jak wszystkie poprzednie, ale ta przynajmniej zrobiła rynek (to ostatnie to już moja interpretacja Pańskich słów). I to ma legitymizować cwaniactwo obecnej władzy na zasadzie mniejszego zła? Wolne żarty – nie żyjemy na Ukrainie i możemy oczekiwać uczciwości. Nie chcemy chyba, aby wspomniane Pańskie podatki były marnowane na pensje dla kolesiów, ale żeby ci kolesie w obawie przed słusznym potępieniem społecznym i kosztami politycznymi bali się po te pieniądze sięgać. A więc także po Pana pieniądze, które Pan wpłaca w formie podatków.

        A tyczy się to wszystkich ugrupowań, bo władza korumpuje. Ale władza absolutna korumpuje absolutnie. Dlatego w tej kadencji trzeba dokładnie przyglądać się tym, którym może się wydawać, że ich wyjątkowo wysoki wynik wyborczy daje im większe przyzwolenie społeczne wobec takich wątpliwych działań jak zatrudnianie po znajomości.

        I mam dziwne przeczucie, że zgodzą się z tym praktycznie wszyscy mieszkańcy. No, może poza rodziną i kolesiami naszych „wybrańców narodu” z gminy/powiatu.

  • gostynianin

    Niech się Pani ogarnie naprawdę bo brak słów

    • http://regiopis.pl Lila Gabryelów

      Brak słów? Jak mało się czyta to i słownictwo ubogie ;)

  • paulina

    dlaczego skorupski tak ucichł? bo jego żona też ma ciepłą posadkę na garnuszku burmistrza w srodowiskowym. tam tez konkursu na stanowisko nie było

  • G

    Rzeczywiście słownictwo ubogie, skoro autorka w swoim tekście używa tak wiele razy spójnika „że” :)

    • http://regiopis.pl Lila Gabryelów

      W tej kwestii mógłby się wypowiedzieć radny Zbigniew Kulak – ma teraz kupę słowników, ma gdzie sprawdzać ;)